Przed wyjazdem z Monią do Warszawy uplotłam takie kwiatki : Co za diabeł je przekręcił znowu!? Robiłam zdjęcia w poziomie, a jak przesyła się na bloga to się odwracają?!!!
To ma być zawieszka dla dziewczynki koleżanki. Muszę jeszcze dorobić sznureczek- świderek, który mi spędza sen z powiek ,bo mi nie wychodzi mimo licznych prób!!!!!
A to pierwszy kwiatek z łuczkami wykonany na igle ( cerówce - kiedy ja sobie zamówię taką z prawdziwego zdarzenia???? Prawdę mówiąc myślałam, że dostanę w W-wie, ale nie było sklepu!!!).Nić też nie nadaje się zbytnio do fywolitkowania , bo to bawełniana z Ariadny jest! Ale jak widać coś tam można upleść.
Po zszyciu może jakaś broszka , albo zawieszka wyjdzie? Zobaczymy!
Prawdę mówiąc miałam wielkie plany zakupów w W-wie, ale w galeriach nie ma pasmanterii!!!!! W empiku nie było też nic o frywolitkach! Tak więc wyjechałam z niczym. Za to Monia dostała to, co chciała! Oto kolejne zwierzaki do kolekcji:
króliczek, piesek i papuga
Ponieważ Monia zauważyła, że obcięłam królikowi ucho, musiałam się poprawić w następnym zdjęciu
Tak więc plany połowicznie wykonane, a na realizację czekają już następne...............:) Pozdrawiam Wszystkich Zaglądających i życzę miłego dnia!
Maskotka tego ptaka wymiata! Oko większe od brzuszka!
OdpowiedzUsuńKobieto - wymiatasz...... tyle się u Ciebie dzieje.....
OdpowiedzUsuńA u mnie totalny marazm..... Chyba mam doła przedwyjazdowego.......
Buziole dla Was wszystkich.