poniedziałek, 13 lutego 2012

Ale będzie śliwowica!!!!!!

"Mężu" robił porządki w piwnicy i znalazł słój ze śliwkami zalany spirytusem z 2007 roku. Ale będzie moc !!



I po feriach !

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy! Koniec ferii!!!! Wczoraj wróciliśmy do domu! I to jest jeden pozytywny aspekt tej sytuacji, bo jak mówi mądra sentencja " wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". Monia poszła na warsztaty, trudno powiedzieć z jakim nastawieniem , ale na pewno nie z zapałem i radością. Kacper zrobił numer i nie poszedł wcale, bo brzydko kaszle, a właściwie "harczy" i idziemy zaraz do lekarza, niech go osłucha.
A oto jeszcze wspomnienia z ferii i pobytu u babć i Bydgoszczy.

                                                          Tężnie w Inowrocławiu


widok na tężnie z innej strony



A to nasza brzózka. Zobaczyliśmy ją krótko po ślubie jak była malutka, dopiero co posadzona. Mój małżonek powiedział wtedy, że będziemy ze sobą tak długo dopóki będzie rosła ta brzózka. No i był sprawdzić, czy jeszcze rośnie. Okazało się, że stoi w tym samym miejscu i  nieźle się trzyma. Nie mamy więc wyboru i nadal jesteśmy razem :) już w kwietniu będą 23 lata i nie narzekamy.

A Monika spędzała najwięcej czasu tak : 



i tak



i jeszcze tak


A tu z wujkiem 



Kot Riko dzielnie jej towarzyszył

A Kacper i Tomek nie byli gorsi




Tomek zaczął ferie i będzie mógł jeszcze korzystać z komputera. Kacper niestety musi wziąć się do nauki i z komputerem musi rozstać się na dłużej!

czwartek, 9 lutego 2012

czapka



Zrobiłam w końcu czapkę. Ponieważ  chyba w niej źle wyglądam,  muszę ją
spruć i zrobić z podwójnej nitki. Jak będzie grubsza  to może będę  w niej chodzić  bo i cieplej powinno być. Na razie Monika posłużyła za manekina. No to się przypatrzcie bo zaraz będę pruć...........!!!!!!!!!!!!
A poniżej moja stara  robótka - haft krzyżykowy zrobiony na podstawie zdjęcia - portret Moniki, o którym wcześniej pisałam. Najciekawsze jest to , że mimo wielu lat różowa bluzeczka Moni służy do dzisiaj, co widać na załączonym zdjęciu w czapce zrobionym dzisiaj i poniżej "wieki temu".

no może trochę trudno rozpoznać tę bluzkę , ale zapewniam, że to ta sama.

środa, 8 lutego 2012

sopot zimą

Wczoraj wieczorem wróciłam z Sopotu. Byłam tam na randce z mężem. A co ....? Było trochę zimno i na dworze i w naszym pokoju hotelowym, ale daliśmy radę.....  :) Mam mało czasu, bo Kacper czeka tu koło mnie z "wywieszonym jęzorem" na swój komputer ( pożyczyłam od niego , żeby zrobić wpis). Tak więc poniżej zamieszczam  kilka fotek  :







tych co chodzili z kijkami w taki mróz to tylko podziwiać


ja przed krzywym domem



hotel, w którym mieszkaliśmy


ptactwo nade mną i poniżej w zamarzniętym morzu



piątek, 3 lutego 2012

PRAWIE SIĘ WYROBIŁAM

Jest 23.00 i udało mi się w końcu usiąść do komputera. Najpierw super wiadomość : MÓJ MAŁŻONEK WIE , ŻE ZALICZYŁ 1/4 EGZAMINU Z J.ANGIELSKIEGO ( MÓWIENIE)! Pod koniec lutego mają być wyniki  z pozostałych 3-ech sprawności tj. czytania, pisania i słuchania, ( które zdawał dzisiaj). Już śpi...., z uśmiechem na ustach i  spokojnie. Po raz pierwszy od pół roku nie musi myśleć o angielskim.
Jutro  wyjeżdżamy na ferie najpierw do Dziadków, a później sami......... bez dzieci..., ale o tym wkrótce!!!
Dzisiaj upiekłam 3 ciasta. Dwa zabieram , a trzecie zostawiam na "pożarcie" najstarszemu synowi, który zostaje w domu( praca, studia). Ponoć nie będzie sam! Jak wiadomo "starych nie ma, chata wolna, będzie bal.....!"
Ze względu na wyjazd musiałam drastycznie zakończyć pracę nad szalikiem. Najwyżej jak stwierdzę w praktyce, że jest za krótki to dorobię. Nie wiem czy będzie dobrze widać na zdjęciach :




A to moja śpiąca modelka już w piżamie, ale w szalu! 
I jeszcze ..........


Ciasto o nazwie "popapraniec"(przepis można znaleźć w internecie). Powyżej przed polaniem kakaową polewą, a poniżej już z polewą." Popapraniec" bo jest tam wszystko : mak, wiórki kokosowe, kakao, rodzynki, orzechy, wiśnie drylowane ( z surowca do nalewek zostały ) i maliny (pochodzenia tego samego co poprzednie). Ciasto w trzech kolorach i smakach przełożone kremem z budyniem śmietankowym. Dla mnie pycha!!!!!!!! Ostatnio często u mnie pieczone przy różnych ważnych okazjach.



A to powyżej -  jabłecznik Babci Janki ( czyli mojej mamy). Trochę zmodyfikowałam jej przepis ( Paweł powiedziałby ,że zliftingowałam) dodając kawałeczki brzoskwiń i kruszonkę. Całość polana jest lukrem. Właśnie! Muszę iść zrobić drugi lukier na ciasto Pawła.
DOBRANOC !!!!!!!!!

czwartek, 2 lutego 2012

stresy!!!!!!!!!!!!!!!

Trzymam kciuki za mojego małżonka, który dziś i jutro zdaje egzaminy z j.angielskiego ( level 3). Stres udziela się wszystkim. Monia chodzi jakaś wściekła. Ma zmiany nastroju , raz płacze, potem zaraz się śmieje.Wczoraj byłam z nią w Puławach . 4 razy mi zaginęła w Tesco. Potem jak byłam przy kasie, poleciała do pobliskiego kiosku z gazetami, wzięła gazetkę i szła z nią do mnie, a tu kobitka za nią wyleciała i zabrała jej tę gazetkę , a ta w krzyk i z płaczem do mnie. Potem poszłyśmy wyjaśnić sprawę. Nawet nie kupiła tej gazetki tylko chciała mi pokazać, że babcia jej kupi ( wcześniej kupiła jej 1-szy numer). Potem w samochodzie jak wróciłam do tego, że nie wolno bez mamy nigdzie chodzić i brać sobie czegokolwiek bez pieniędzy to tylko się tajemniczo uśmiechała. Swój stres wyładowała za pomocą komputera puszczając sobie na głos filmik animowany z  youtoube " O dwóch takich co ukradli księżyc". Jak się dobrze wsłuchać w teksty piosenek Lady Pank to można się dowiedzieć co chce nam powiedzieć. Zresztą nie słucha całości tylko wybrane fragmenty. Przytoczę tylko niektóre z nich :" Co się dzieje, skąd ten krzyk...", "Są krainy cudne, gdzie wszystko można mieć, nic tam nie jest trudne, nie trzeba nawet chcieć. Można tam do woli bez pracy jeść i pić albo jeśli wolisz o dyrdymałach śnić. Czemu nas tam nie ma gdzie za darmo wszystko dają, czemu nas tam nie ma gdzie się wszystkie sny spełniają. Czemu nas tam nie ma nad płynącą miodem rzeką......,bułki z makiem na drzewach rosną w krąg,... z nieba wciąż spadają gołąbki wprost na stół..,dobre wróżki bają byś lepiej wciąż się czuł.......itp.
Dla chcących posłuchać i pooglądać całość i fanów Lady Panku odsyłam na http://www.youtube.com/watch?v=Pq7zDOvCFeE 


Najdłużej słucha wrzasków bliźniaków, które kołyszą się w kołysce ( autystyczne dzieci lubią patrzeć na ruch, ruszające, wirujące się przedmioty, a Monika lubi jak płaczą małe dzieci - wtedy się śmieje!)
A..... jeszcze kwiatki dla Marysi z okazji imienin :

poniedziałek, 30 stycznia 2012

zabawa

Przyłączyłam się do zabawy Eumychy. Za jej zgodą publikuję grafikę i odsyłam na jej bloga: http://robotkowyswiatmychy.blogspot.com

Zapraszam do zabawy

A ja dzisiaj nie zrobiłam ani jednego oczka w szaliku! Co ja robiłam cały dzień! Słowo daję, że nic takiego, a jednak nie udało mi się usiąść do robótek. Jeszcze....... bo zaraz siadam!!!!

niedziela, 29 stycznia 2012

Takie małe, a cieszą

Mowa o gadżecikach, które dołożyłam wczoraj i dzisiaj do bloga - pokaz slajdów o Monisi i pogodę w Dęblinie ( prawy pasek ). Trochę mi pomógł Kacper, ale gdyby nie mój upór to nic by z tego nie wyszło.
Jednak ten internet to jest naprawdę cud techniki. A i człowiek się uczy.......... całe życie jak się okazuje!
Dopytujmy, bądźmy uparci, nie odpuszczajmy!!!!!. Aha ! Nie mogę dodać komentarza, ale bardzo podoba mi się sentencja z bloga " Kolorowy świat włóczek i mulin".Brzmi tak : "Rodzina pozszywana miłością rzadko się pruje". Super! Jest tam nawet fajne zdjęcie, zajrzyjcie.

sobota, 28 stycznia 2012

ferie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Nareszcie ferie!!!!!!!  Warsztaty ferii nie mają, ale Monia już od wczoraj " feriuje", gdyż zajęcia wczorajsze miały się odbyć w godzinach od 12.30- 18.00. No i tu był wielki problem! Co z obiadem, który jada w domu około godziny 14.00-14.30. Powiedziałam, że zje wcześniej albo jak przyjedzie. Widać było po oczach, że to nie do przyjęcia. Potem już zrobiła odpowiednią minę i mamusia zgodziła się na "wolne".
Wczoraj o mało co nie dostałam zawału! Moją robótkę tzn. szalik odkładam na pufę. Położyłam się trochę na małą drzemkę i jak się obudziłam to patrzę , a mój "Tatuś" śpi w fotelu trzymając nogi na pufie. Patrzę dokładnie, a tam połowa robótki zsunięta z jednego drutu. Myślałam, że go zastrzelę!!!. Musiałam spruć chyba 10 rzędów zanim wyprowadziłam wzór na prostą. A już trochę miałam. Myślę, że jeszcze 2/3 szala mi zostało do zrobienia. Oto ile mam.

czwartek, 26 stycznia 2012

ACTA i autystyk !

Obawiam się trochę jak to będzie z tym(tą) ACTA. Chodzi o Monikę. Jak ja jej wytłumaczę, że stronki z których do tej pory korzystała teraz mogą być niedostępne, zablokowane czy jeszcze coś innego! Czuję, że będzie niezły wrzask. Zobaczymy jak to będzie w" praniu".
A teraz pierwsze fotki moich robótek na szydełku. Aniołki ściągnięte z choinki, którą rozbierałam wczoraj. Są już prawie 6-letnie, a i krochmal z nich uszedł........:)





A tu jeszcze jakiś dzwoneczek się zawieruszył :

 Przy okazji wyszywane ( jakieś 100lat temu ) haftem krzyżykowym aniołek i pingwin. Aniołek wyszyła moja szwagierka Gosia i był elementem kartki świątecznej, a ja przerobiłam go na obrazek do zawieszenia. Pingwin jest mój i gdzieś mam jeszcze dwa inne z tej serii. Muszę poszukać.




Znowu coś z tym obracaniem.Nadal nie wiem dlaczego tak się dzieje.
A powyżej jeszcze świąteczna serwetka, też stara jak świat. Lecę robić obiad!!!!!!!!!!!!!!!